Prezeska Zarządu Fundacji: marta@window-of-life.org Koordynatorka działań promocyjnych i fundraisingowych: magda@window-of-life.org

plende

Jeden dzień z życia w Window of Life

28 marca 2020

W dzisiejszym newsletterze będzie o tym, co zwyczajne i codzienne w każdym domu. Będzie o praniu, gotowaniu, zajmowaniu się dzieciakami, o śpiewie, tańcu, radości, uśmiechach, drobnych kłótniach, wybrykach, gniewie i płaczu. Będzie o codzienności w naszym domu w Masindi...

Poranek

Dzień w Window of Life zaczyna się zazwyczaj ok. godz. 6, gdy na dworze jest jeszcze kompletnie ciemno. Budzi się wówczas Franek (1 roczek), niekoniecznie w dobrym humorze, który domaga się uwagi i butelki mleka. Mniej więcej w tym samym czasie starsi chłopcy David (8 lat) i William (7 lat) zbierają się z łóżek. Po śniadaniu ok. godz. 7, zaraz po wschodzie słońca, chłopcy wyruszają do szkoły, w której spędzą kolejne 10 godzin.

Wówczas budzą się również pozostałe dzieciaki: Sabrinka (2 lata), Fortunka (1,5 roku), Sadhat (1,5 roku), Robert (4 miesiące), Joshua (1,5 roku) i Jerome zwany Czajną (3 miesiące). Najdłużej śpią Fortunka i Sadhat, ale tylko dlatego, że oni najwięcej energii mają wieczorami, aby łobuzować i przeciągać w nieskończoność ciszę nocną. Po przebudzeniu dzieciaki wskakują pod zimno-letni prysznic zamontowany na naszym podwórku, po czym następuje jeden z najspokojniejszych momentów dnia: nocnikowanie.


 

Cały rządek dzieci na nocnikach. Oczywiście w odpowiedniej odległości od siebie, aby Fortunka nie dała rady nikogo ugryźć, a Sadhat pchnąć w niewłaściwym kierunku... tak, mamy niezłe łobuzy wśród nas!

Saskia, nasza wolontariuszka, wykorzystuje ten spokojny czas nocnikowania i zajmuje dzieciaki śpiewaniem i klaskaniem. Nawet najczęściej płaczące dziecko w naszym domu – Franek – na nocniku ma ogromny uśmiech i klaszcze w rączki bez przerwy. Podobnie Joshua, wciąż przyzwyczajający się do naszego domu i badający otoczenie (jest z nami od zaledwie dwóch miesięcy), podczas tych zabaw cieszy się z każdej nowej piosenki i bardzo aktywnie uczestniczy
w ich odtwarzaniu.

W tym czasie ciocie wykorzystują skupienie dzieciaków i przygotowują śniadanie, które najczęściej składa się z kaszki z lokalnej mąki lub chapatti (są te ugandyjskie naleśniki z wody i mąki, które są przepyszne w każdej postaci!) i szklanki mleka. Zaraz po śniadaniu, jedna z cioć zabiera się za przygotowywanie obiadu, podczas gdy druga sprząta, zmywa naczynia i ogarnia dom.

Natomiast nasza wolontariuszka Saskia zajmuje się dzieciakami. Uczy je piosenek, słychać śpiewy i klaskanie, układa z nimi klocki lub wymyśla nowe gry i zabawy. Jeśli ktoś z Was zna ciekawe sposoby na zajęcie 1-2 latków, czekamy na propozycje!!!


Południe

Obiad, kąpiel i ok. 2 godziny przerwy – tak wyobrażamy sobie idealne południe. W rzeczywistości wciąż trudno nam o trwałą strukturę, która rusz po rusz lega w gruzach. Ale jak to mawia Maria: „Women in Window of Life – always try and sometimes fail, but never fail to try!”. Myślę, że to bardzo dobrze oddaje nasze starania w domu, choć często nie wychodzi tak, jak byśmy sobie tego życzyły, staramy się być niezależne i budujemy, instalujemy, remontujemy... Efekty są różne!!! 

Późne popołudnie/ Wieczór

Chłopcy wracają ok. 17:30, jedzą obiad, odrabiają zadania domowe, bawią się z dzieciakami, czyszczą plecaki i buty z afrykańskiego, czerwonego kurzu. Później jest już tylko czas na kąpiel i pójście do łóżka. W ciągu tygodnia czasu na zabawę lub dodatkowe zajęcia jest naprawdę niewiele. Ale za to w każdy piątek chłopcy mają wieczór filmowy, a podczas weekendów w towarzystwie wolontariuszki: rower, piłka nożna, wyprawa do miasta, czy też tańce i śpiewy! Chłopcy mają bardzo dużo energii, ale widzę, że przydałby im się starszy brat – wolontariusz, który nauczyłby ich budować, ciąć, naprawiać rower itp. Złote rączki z Polski naprawdę mile widziane!!!

 

korzystanie ze strony oznacza zgodę na pliki cookies - więcej informacji: pollityka prywatności

akceptuję