Chairperson: marta@window-of-life.org Coordinator of the scholarship program: monika@window-of-life.org

plende

Aktualności

Window of Life auf Flohmärkten in München

14 stycznia 2015
13 stycznia 2015

[04.01.2013] Dwa kolejne maluchy w ciągu jednego miesiąca to poważne wyzwanie przed nami, ale musimy się z nim zmierzyć. Wasza pomoc jest niezbędna i wierzę, że mimo poświątecznego okresu będziecie w stanie wspomóc Window.

Przez jakiś czas wahaliśmy się z decyzją o przyjęciu kolejnych dzieci, aż do momentu, gdy Maria przyniosła do domu miesięcznego Roberta. Było to na początku grudnia 2012 r. Co wydarzyło się wczoraj? W rowie, w okolicy naszego domu, Maria dostrzegła maleńkiego chłopca. Policja nie potrafiła znaleźć jego rodziny, więc mały zostaje z nami. Maria dała mu na imię Joshua i od dziś jest kolejnym maleństwem w naszym domu. Joshua ma ok. półtora roku.


Joshua

Robert

13 stycznia 2015

[15.03.2013] W dzisiejszym newsletterze będzie o tym, co zwyczajne i codzienne w każdym domu. Będzie o praniu, gotowaniu, zajmowaniu się dzieciakami, o śpiewie, tańcu, radości, uśmiechach, drobnych kłótniach, wybrykach, gniewie i płaczu. Będzie o codzienności w naszym domu w Masindi...

Poranek

Dzień w Window of Life zaczyna się zazwyczaj ok. godz. 6, gdy na dworze jest jeszcze kompletnie ciemno. Budzi się wówczas Franek (1 roczek), niekoniecznie w dobrym humorze, który domaga się uwagi i butelki mleka. Mniej więcej w tym samym czasie starsi chłopcy David (8 lat) i William (7 lat) zbierają się z łóżek. Po śniadaniu ok. godz. 7, zaraz po wschodzie słońca, chłopcy wyruszają do szkoły, w której spędzą kolejne 10 godzin.

Wówczas budzą się również pozostałe dzieciaki: Sabrinka (2 lata), Fortunka (1,5 roku), Sadhat (1,5 roku), Robert (4 miesiące), Joshua (1,5 roku) i Jerome zwany Czajną (3 miesiące). Najdłużej śpią Fortunka i Sadhat, ale tylko dlatego, że oni najwięcej energii mają wieczorami, aby łobuzować i przeciągać w nieskończoność ciszę nocną. Po przebudzeniu dzieciaki wskakują pod zimno-letni prysznic zamontowany na naszym podwórku, po czym następuje jeden z najspokojniejszych momentów dnia: nocnikowanie.


 

Cały rządek dzieci na nocnikach. Oczywiście w odpowiedniej odległości od siebie, aby Fortunka nie dała rady nikogo ugryźć, a Sadhat pchnąć w niewłaściwym kierunku... tak, mamy niezłe łobuzy wśród nas!

Saskia, nasza wolontariuszka, wykorzystuje ten spokojny czas nocnikowania i zajmuje dzieciaki śpiewaniem i klaskaniem. Nawet najczęściej płaczące dziecko w naszym domu – Franek – na nocniku ma ogromny uśmiech i klaszcze w rączki bez przerwy. Podobnie Joshua, wciąż przyzwyczajający się do naszego domu i badający otoczenie (jest z nami od zaledwie dwóch miesięcy), podczas tych zabaw cieszy się z każdej nowej piosenki i bardzo aktywnie uczestniczy
w ich odtwarzaniu.

W tym czasie ciocie wykorzystują skupienie dzieciaków i przygotowują śniadanie, które najczęściej składa się z kaszki z lokalnej mąki lub chapatti (są te ugandyjskie naleśniki z wody i mąki, które są przepyszne w każdej postaci!) i szklanki mleka. Zaraz po śniadaniu, jedna z cioć zabiera się za przygotowywanie obiadu, podczas gdy druga sprząta, zmywa naczynia i ogarnia dom.

Natomiast nasza wolontariuszka Saskia zajmuje się dzieciakami. Uczy je piosenek, słychać śpiewy i klaskanie, układa z nimi klocki lub wymyśla nowe gry i zabawy. Jeśli ktoś z Was zna ciekawe sposoby na zajęcie 1-2 latków, czekamy na propozycje!!!


Południe

Obiad, kąpiel i ok. 2 godziny przerwy – tak wyobrażamy sobie idealne południe. W rzeczywistości wciąż trudno nam o trwałą strukturę, która rusz po rusz lega w gruzach. Ale jak to mawia Maria: „Women in Window of Life – always try and sometimes fail, but never fail to try!”. Myślę, że to bardzo dobrze oddaje nasze starania w domu, choć często nie wychodzi tak, jak byśmy sobie tego życzyły, staramy się być niezależne i budujemy, instalujemy, remontujemy... Efekty są różne!!! 

Późne popołudnie/ Wieczór

Chłopcy wracają ok. 17:30, jedzą obiad, odrabiają zadania domowe, bawią się z dzieciakami, czyszczą plecaki i buty z afrykańskiego, czerwonego kurzu. Później jest już tylko czas na kąpiel i pójście do łóżka. W ciągu tygodnia czasu na zabawę lub dodatkowe zajęcia jest naprawdę niewiele. Ale za to w każdy piątek chłopcy mają wieczór filmowy, a podczas weekendów w towarzystwie wolontariuszki: rower, piłka nożna, wyprawa do miasta, czy też tańce i śpiewy! Chłopcy mają bardzo dużo energii, ale widzę, że przydałby im się starszy brat – wolontariusz, który nauczyłby ich budować, ciąć, naprawiać rower itp. Złote rączki z Polski naprawdę mile widziane!!!



13 stycznia 2015

[01.08.2013] Z bólem w sercu pragnę Was poinformować, że we wtorek, 30-stego lipca o 8.30 po nocy spędzonej w szpitalu z naszym najmłodszym dzieckiem Innocentem, nasze nadzieje na jego powrót do zdrowia umarły wraz z nim. Nie zdążyłam Wam o nim opowiedzieć, a już odszedł. Innocent został znaleziony w latrynie jako noworodek 26-stego czerwca 2013 r. Po 14 godzinach wysiłku policja i sąsiedzi wyciągnęli żywe, choć osłabione dziecko i przekazali Marii. Od tego czasu Innocent był dzieckiem Window of Life. Matka Innocenta została znaleziona tego samego dnia i dziś już wiemy, że wyszła z aresztu i ma odbyć kilka miesięcy pracy socjalnej. Innocent był słabiutki od samego początku, ale nigdy nie przestaliśmy wierzyć, że przetrwa ten najtrudniejszy okres. Mimo że miał już miesiąc nie przybierał znacząco na wadze i wciąż był poniżej 2 kg. Po konsultacji z lekarzem udaliśmy się do szpitala, wierząc że Innocent nabierze sił. Całą noc miałam go w ramionach, spał dobrze, otworzył oczka po raz pierwszy na dłużej od momentu przyjścia na świat i pokazałam mu co wokół niego. Gdy o 8 zmieniłyśmy się z Marią, Innocent zmarł w jej ramionach. Chyba czekał na nią.




13 stycznia 2015

[30.08.2013] Piszę do Was widząc za oknem wzgórza Masindi, czyli z naszego Domu Dziecka w Ugandzie! Spędzam tu aktualnie 10-dniowy urlop od pracy dla Lekarzy bez Granic w Nigerii.

Dobrze jest móc wrócić do Domu i obserwować nasze zmieniające się, rozwijające się szybko maluchy: Destiny uczy się już chodzić, Fortunate i Sadhat zaczynają mówić, a Robert i China są już na etapie nauki raczkowania.

Obecnie najmłodszym dzieckiem w naszym Domu jest Martha (ur. w maju 2013 r.), która została porzucona na bagnistym terenie w okolicach Masindi. Jak niegdyś Fortunate, Martha miała wystarczająco dużo siły i woli życia, by swoim głośnym płaczem zwrócić uwagę przechodniów i znaleźć ratunek. Pojawienie się Marthy w naszym Domu zmieniło również odrobinę proporcję chłopców i dziewczynek. Po tym jak pierwsza dziewczynka – Fortunate – stała się naszą podopieczną, następnie pojawiali się już tylko chłopcy: Sadhat, David, Franek, William, Dennis, Robert, Jerome i Joshua. Tym bardziej więc cieszymy się na przyszłą towarzyszkę dziewczęcych zabaw dla Fortunate i Sabriny!



korzystanie ze strony oznacza zgodę na pliki cookies - więcej informacji: pollityka prywatności

akceptuję